Na meczu, na boisku Polonia Niewiadom. Grają właśnie nastolatkowie z Niewiadomia i z Wodzisławia.
- PRZY PIŁCE ANTOŚ NIE JUŻ SZYMON A JEDNAK NIE KTO TO ?JAKIŚ NOWY TAK NAZYWA SIĘ KUBA. - komentuje komentator ten mecz.
-I I GOOL! 2:0 DLA NIEWIADOMIA. Antoś właśnie puścił mi oko a ja się uśmiechnęłam bo przecież to mój chłopak nie?
- A TO CO?- zdziwienie w głosie komentatora było zadziwiające.
Coś wskoczyło przez ogrodzenie. Coś wielkiego skoczyło na cztery łapy. Wszyscy zamarli tylko Kuba jeszcze gra. Nawet Antoś.
- Wiem co to jest! To wilkołak, ktoś taki jak ja!- pomyślałam- Teraz albo nigdy!
Przeskoczyłam przez barierkę dzielącą kibiców od zawodników. Podeszłam bliżej i ukryłam swoją twarz we włosach. Moje piękne niebieskie oczy zmieniły kolor na żółty. Uklękłam myślałam że zapanuje nad tym wilkiem a nic z tego udrapnął mnie w policzek rana była długo i głęboka. Krwawiłam. Wilk uciekł, Kuba sie na mnie popatrzał. A na myśl przysuwała mi się ucieczka, ucieczka. Uciekłam, pobiegłam do lasu na przeciwko domu. Nie miałam do niego daleko bi mieszkam na przeciwko boiska i lasu. Ale nie chciałam iść do domu. By mnie rodzice okrzyczeli że wchodzę w bójki z innymi wilko-krwistymi. Miałam tu dużo miejscówek w lesie. Weszłam na drzewko które było krzywe i zakręcało nad ścieżką. Dziś sobota dużo ludzi bedzie się chciało przespacerować.
- Co ja powiem Antosiowi przecież mnie zabije jak się dowie że sie zabujałam w Kubie.- pomyślałam- Nie, powiem mu prawdę- krzyknęłam.
I wtedy rozległ się trzask łamanej gałęzi . Popatrzałam w dół a stał tam ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz