patrzyli na wiadomości. Popatrzyłam na zegar i okazało się że jest godzina 10 : 45 wieczorem
_ Tato?- pytam
- Tak?- odpowiada lekko zdziwiony.
- Mogę iść jutro do szkoły?
- Tak, tak powinnaś.
- To ja idę do swojego pokoju.- mówię i wychodzę.
Idę wolnym krokiem, cicho żeby nie obudzić duchów domu.
Wchodzę do pokoju i szybko pakuje się na jutro do szkoły. Kładę się na łóżku i myślę.
Sen nie przychodzi, podobno gdy nie idzie zasnąć przebywa się w czyjimś śnie, ciekawe
kto o mnie śni. Odwracam się w stronę okna. Patrzę na światła w domach. U Pauli w pokoju
jest już ciemno. W końcu zasypiam. Biegnę przez las który się nie kończy, potykam się o coś
i upadam. Okazuje się że potknełam się o martwe ciało dziecka. Dziewczyna o rudych włosach
z liczną ilością piegów, leży z kwiatkami włożonymi we włosy.
Budzę się z krzykiem. Przez okno przebija się światło,przez chwilę przyglądam się drobinką
kurzu , które wzbijają się w powietrze. Wstaje z łóżka, a ze mną nowy dzień.
Szybko ubieram się w to . Biorę torbę i szybko schodzę do kuchni. Patrzę na zegar 7:30 ,
a bus szkolny jest tu dopiero o 7 : 45.
Biorę z lodówki sok i robię kanapki. Biorę kluczę i wychodzę z domu . Przystanek odrazu
widać. Przechodzę przez pasy, oglądam boisko jak się wzbija mgła od rzeki.
Zatrzymuje się na moście, wyciągam z kieszeni spodni pieniążek, myślę życzenie które się
nigdy nie spełni, nigdy.
Nasz przystanek to taki budynke który czasemi chroni przed wiatrem.
- Hej. - jakiś głos dobiega mnie z tyłu.
- O hej Kuba. - odrzekłam wesoło i pomachałam ręką.
- Czemu dziś rano krzycz.... - ale urwał bo zobaczył moją minę.
- Cicho. Słyszałeś mnie? Przecież mieszkasz niedaleko Pauli , a ona nie napisała mi sms,
a Paula zawsze jest pierwsza w tych sprawach.
- No ale wiesz ja... ja. Nie umiem tego powiedzieć.
- Kuba? - pytam
- Tak?
- Jesteś wilkokrwisty?- pytam
- Yyy... tak. - odpowiada niepewnie.
- Oh , jaka ulga ja też- mówię.
- Serio? Nareszcie nie jestem sam
- Ale cicho nikt nie może wiedzieć.
- Okej. A przemiana i te sprawy?
- Dzisiaj po szkole przyjdż, pójdziemy na spacer, pogadamy. -odpowaidam.
- To czemu dziś rano, na wiesz- mówił.
- Miała po prostu koszmar- odpowiadam.
- To jest ten szkolny? Wygląda jak miejski- pyta lekko zdziwiony.
- No niestety, ale tak. Niczym soę nie przejmuj, będą Cię prowokować to ignoruj- Mówię
- Mhm- ale już mnie nie słucha.
Gdy autobus się zatrzymał weszliśmy do środka. Pani mnie wrzuciła do tylu,a Kubę do przodu.
Nienawidziłam chodzić do tyłu, bo zawsze 3 klasa gimnazjum wyzywała lub śmiała się z 1- 6
klas podstawówki i 1-2 klasy gimnazjum. Bo podstawówka była połączona z gimnazjum.
- O przyszła nasza mała bokserka. - powiedziała Sarah , mój wróg z przedszkola. Była rok starsza.
- Tak przyszłam.- odpowiedziałam spokojnie.
- Co się stało bokserce w policzek? - zapytała Sarah z udawanym współczuciem.
- Coś napewno, ale to nie na twój mózg- powiedziałam.
- Może twoje siostra się na ciebie rzuciła? - zapytała Sarah.
- Sarah, przesadziłaś. - powiedział chłopak który siedział pod oknem. Miał blond włosy i złote oczy. Jace. Miał racje. Podzeszłam do Sarah i chwiciłam ją za włosy.
- Jeszcze słowo o moim rodzeństwie , a zobaczysz że wyrwie ci te włosy. - odpowiedziałam.
W tej chwili autobus się zatrzymał, a pani Maria wzieła mnie pod rękę i kazała iść do Pana Pedagoga.
****
Gdy wyszłem z autobusu, Misi nigdzie nie było. Ciekawe co jej powiem, gdy się dowie że podsłuchiwałem jej rozmowę z Sarą. Ale to niemożliw że ona ma siostrę. A może. Gdy doszłem do szkoły, jakiś Pan wręczył mi klucze do szafki z numerkiem 317. Przebrałam się i poszłem na drugie piętro. Pod pokojem nauczycielskim Pani chyba z Polskiego dała mi wszystkie książki i mundurek. Gdy usiadłem i zacząłem pakować książki Misi dalej nigdzie nie było. Wiedziałem że będzie to ciężki dzień.
----------------------------------------
Przepraszam że tak długo nic nie dodawałam ale wena mnie opuściła. Teraz mam już następny rozdział spróbuje go dodać za tydzień. I jeszcze chyba będę dodawać na początku jakiś cytat. Będą one różne z różnych książek, które wymówiły różne osoby.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz